Primaaprilisowy poród 0
Primaaprilisowy poród

Przez całą ciążę czułam się całkiem nieźle. Każdą wolną chwilę poświęcałam na przygotowanie miejsca dla Kacperka. Sąsiadka poleciła mi produkty Jukki. Mówiła, że są świetne, naturalne i w dodatku hand made i polskie. Popijając herbatkę rumiankową u sąsiadki, oglądałam te wszystkie wymyślne cuda, które kupiła dla swojej Lucynki. Zakochałam się. W szczególności urzekł mnie uroczy, słitaśny rożek niemowlęcy z cudowną kokardą. Co prawda Lucy jest już za duża na owijankę w rożek, ale tak mocno się z nim zżyła, że przytula go nadal w łóżeczku. Często też zastępuje okrycie, choć i tu sąsiadka nie próżnowała, bo kupiła Lucy kołderkę i poduszkę w komplecie. Są tak słodkie, że sama chciałabym je mieć.

Oprócz tego pokazała mi pokaźną kolekcję rzeczy, które kupiła swojej córce i serio, kupiła tym także mnie. Po powrocie do domu zaczęłam wertować Waszą stronę. Wiedziałam już, co chcę kupić. Pozostawało odpowiednie zaaranżowanie pokoju, tak aby móc kupić „dodatki” w odpowiedniej kolorystyce. Wybór padł na miętę i szarości. Szybciutko dodałam do koszyka zakupowego oczywiście rożek i komplet płaska poduszka i kołderka. Kupiłam także kokon bold oraz ochraniacz na szczebelki do łóżeczka.

Wiem, że to nie koniec zakupów, ale na kolejne trzeba chwilę poczekać, aż Kacperek nieco podrośnie. Mam w planach zakupowych zapisaną matę do zabawy oraz kostkę sensoryczną. A gdy mój synio będzie większy, na pewno kupię mu, któryś z pięknych kompletów pościeli.

 pościel-ingraden-mint-Jukki 

 pościel-gwiazdki-Milky-Way-Jukki

Na zakończenie podzielę się z Wami jeszcze anegdotką z dnia narodzin. Otóż Kacperek postanowił nieco przyspieszyć swoje pojawienie się na świecie. Niespodziewanie dał o sobie znać w chwili, gdy odwiedzałam w szpitalu swoją znajomą, która była po operacji ortopedycznej. Na całe szczęście, że byłam w szpitalu, bo cała akcja potoczyła się niesamowicie szybko i nie zdążyłam nawet poinformować nikogo z rodziny, w tym nawet męża! Po 2 h od momentu, kiedy pojawiły się silne skurcze, tuliłam już mojego Kacperka. Gdy zadzwoniłam w końcu do męża, usłyszałam w słuchawce „Dobry żart kochanie, ale mało oryginalny”. Byłam tak wściekła na męża, że nawet nie uświadomiłam sobie, że jest 1 kwietnia i odebrał to jako kawał. Dopiero gdy wysłałam mu zdjęcie, na którym tulę Kacperka, uwierzył. Teraz się z tego śmieję, ale wtedy cała rozemocjonowana, gdy ból przeplatał się z radością, miałam ochotę udusić Ojca swojego dziecka. Lepiej nie rodzić w Prima Aprilis, zwłaszcza gdy się tego nie planuje ;)

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium